26.03.2019

Zupa krem z cukinii na wiosenne przesilenie


Jeśli obserwowaliście moje konto na Instagramie (@prowincjaok) zauważyliście zapewne, że ostatnimi czasy tęsknię za kolorami w kuchni. Dziś postanowiłam przygotować obiad na zielono. Co prawda dzień św. Patryka dawno za nami, ale któż zabroni nam kolorowej kuchni. Jeszcze w zielone gramy…


Pogoda paskudna, w marcu jak w garncu, słońce, chmury, deszcz, krupa śnieżna, śnieg, wiatr i zimno – tak było właśnie dziś, we wtorek 26 marca. Rozgrzana słońcem Normandii, rozczarowana pogodą po powrocie zakupiłam całą torbę warzyw. I przygotowałam rozgrzewający obiad. Miał być na dwa dni, ale niestety – jutro też jest dzień, dzień innego obiadu.


Co zrobiłam? Po kolei.
Potrzebne mi były:
Na zupę krem: 
Cebula, 2 sztuki
Cukinia, 3 sztuki,
Bulion warzywny,
Ziele angielskie, liść laurowy, sól, pieprz, kurkuma, natka pietruszki, czosnek.


Cebulkę podsmażyłam na oleju razem z zielem i liściem laurowym. Kiedy zaczęła się rumienić dodałam pokrojoną w kostkę cukinię, podprażyłam razem chwilkę i zalałam bulionem, tak tylko, by przykryć warzywa. Dodałam troszkę soli, pieprzu, kurkumy, część natki pietruszki. Kiedy wszystko się już ładnie ugotowało wyjęłam liście i ziele, dołożyłam drobno pokrojony czosnek i resztę natki pietruszki. Wszystko zblendowałam na gładki krem. Wyszło obłędnie zielono.


Ponieważ sama zupa nie zaspokoi moich najbliższych, obok ugotowałam kaszę burgul, a w piekarniku upiekłam (15 minut) pstrąga ( do niego tylko ciut soli, pieprzu i obrana cytryna w plastrach do środka). Wyjęłam również fasolkę szparagową z zamrażalnika (wiem, wiem, to nie jest sezon na fasolkę, ale ta była pyszna!).

Tak powstał nam świetny, szybki i piękny obiad. Zainspirowana wyjazdem i wypoczęta zabawiłam się w złożenie niestandardowego talerza. Niby postny obiad, a jednak wymiatał. Raził po oczach swoją zielonością, odżywił nas i smakował przednio.



Konstrukcja piramidy:
Zupa (gęsta, prawie jak mus), na środku porcja kaszy, na kaszę fasolka, na fasolkę pstrąg.
Dla smaku ozdobiłam, czyli doprawiłam olejem rydzowym. Dopełnienie smaku.

Obiad szybki, zdrowy, wege, czyli postny.
Polecam Wam. Wygnajcie nudę z kuchni!!!

Jeszcze w zielone gramy… 
Nie dajmy się przesileniu, nie przesypiajmy życia, bawmy się.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza