30.03.2020

Pyzy, pampuchy albo kluchy na łachu




Dziś przedstawiam Wam jedno z ulubionych dań mojego dzieciństwa - oto pyzy. Zdaję sobie sprawę, że przygotowanie ich w czasach koronawirusa może być wyzwaniem, bo drożdże są produktem deficytowym, ale jak już ktoś się w nie zaopatrzy, niech zrobi pyzy drożdżowe, pampuchy czy kluchy na łachu!!! Wymagają sporo cierpliwości, ale co to dla nas poczekać, aż wyrośnie ciasto, w czasach zarazy, kiedy i tak jesteśmy zamknięci w domach!!! Mamy więcej czasu na bycie razem i na wielkie gotowanie.




Pyzy, czyli kluchy na łachu albo pampuchy są tanią opcją i zaręczam Wam, że z podanego przepisu wystarczy porcji dla czteroosobowej rodziny. Moje łakomczuchy poradziły sobie z tym bez problemu. Zatem do dzieła.

Co nam będzie potrzebne?
2,5 sklanki mąki,
½ kostki drożdży,
szklanka mleka,
2 jajka,
2 łyżki masła
sól, cukier

Najpierw musimy przygotować zaczyn.
Do lekko podgrzanego mleka (nie może być zbyt gorące!) wkładamy rozkruszone drożdże, 2 łyżeczki cukru oraz trochę mąki. Mieszamy wszystko i odstawiamy, żeby zaczyn zaczął procować.
Kiedy zaczyn podwoi swoją objętość, mieszamy go (w misce lub garnku) z mąką, dodajemy sparzone jaja i wlewamy roztopione i ostudzone masło. Dodajemy szczyptę soli. Wszystko mieszamy dokładnie.  Można użyć do tego miksera, ale ja robię to dużą drewnianą łyżką – trochę ćwiczeń fizycznych nikomu nie zaszkodzi. Moja mama i babcia wyrabiały to ciasto ręcznie. Musze przyznać, że robiły zawsze o wiele większą porcję, więc przygotowanie ciasta wymagało nie lada wprawy, ale i siły.


Przygotowane ciasto odstawiamy ponownie do wyrośnięcia. Ja ciasto przygotowuję w garnku, zakrywam czystą ściereczką. I tak sobie rośnie, rośnie, zwiększa objętość o dwa razy albo i lepiej.

Pamiętajcie, że ciasto drożdżowe nie lubi przeciągów, dlatego warto by sobie rosło w ciepłym miejscu! Czy robicie pyzy, czy chleb, a może drożdżówkę – zasada jest ta sama – nie wpuszczajcie do domu zimnego powietrza. Ciasto drożdżowe żyje, rusza się, trzeba o nie dbać, warto mu poświęcić trochę uwagi. Z pewnością Wam się za to odwdzięczy.
Pięknie wyrośniętą masę, przekładamy na stolnicę. Bardzo możliwe, że będzie się kleiło i wyda Wam się dość rzadkie. Wówczas dosypcie mąki na stolnicę i na wierzch ciasta. Wygładźcie je, z czułością je potraktujcie. Delikatnie rozwałkujcie i podzielcie je na małe porcje. Znalazłam w jednej z książek poradę, by formować  kulki wielkości orzecha. Ja po prostu wycinam szklanką kółka. Takie już przygotowane pyzy znowu zostawiam pod ściereczką do wyrośnięcia. Rośnie i rośnie, w tym czasie można przygotować naczynie, w którym pyzy będą parowane.

Moja mama i babcia robiła to w garnku, na który zakładała gazę, wykorzystywano do tego również pieluchę tetrową albo ściereczkę. Stąd też nazwa – kluchy na łachu. Ja używam maszyny do gotowania na parze, którą dostałam z okazji ślubu od przyjaciół ze studiów. Można też do parowania użyć durszlaka, są dostępne również specjalne wkłady do gotowania na parze, które umieszcza się w garnku.
Jeśli nie masz maszyny do gotowania na parze, będą ci potrzebne dwa garnki. Do jednego wlewasz wodę, nakładasz gazę i obwiązujesz gumką lub sznurkiem. Drugim garnkiem przykrywasz parowane pyzy. Ważne, by garnek miał dużą średnicę – wówczas za jednym razem uparujesz więcej klusek.
Wody wlewasz nie za dużo, chodzi o to by się szybko zaczęła gotować. Ale nie za mało, żeby za szybko nie wyparowała – wtedy przypalisz ganek. Pyzy wykładasz na „łachę” dopiero, kiedy zaczyna unosić się gorąca para. Przykrywasz drugim garnkiem i czekasz ok. 7-10 minut. Po takim czasie powinny być gotowe. Potem wkładasz następna porcję. Uważaj, bo uparowane pyzy są bardzo gorące. Nie poparz sobie paluchów!




 Z czym podawać pyzy? Szkoły są różne. Są miłośnicy pampuchów na słodko i są tacy, którzy jedzą je tylko z mięsnym sosem. Moi drodzy wszystko zależy od Waszej wyobraźni. Ja uwielbiam z mięsem i zawiesistym sosem. Na przykład z karkówki albo łopatki podsmażonej a potem duszonej razem z cebulą i grzybami. Do tego doskonale pasują buraczki z mojego przepisu albo ogórki kiszone. Po prostu pycha!!! Można przygotować również wersję wegetariańską – z papryki, cukinii, pomidorów. To już kwestia gustu, upodobań i przyzwyczajeń.

Znam też miłośników słodkich i owocowych dodatków do pyz. Bułka tarta na masełku do polania i do tego cukier, truskawki ze śmietaną, maliny, żurawina, powidła. Czego dusza zapragnie…
Jak przygotujecie pyzy, sami wybierzecie jak chcecie je pochłonąć.
Smacznego!!!

Ps. dbajcie o siebie, myjcie łapki, siedźcie w domu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza