05.05.2016

Majówka na Prowincji

Zaczyna się to co lubimy najbardziej. Okres plenerowo-ogniskowo-całonocno-przyjacielsko-kulinarno-… dopisujcie do woli. Przyznam, że czas, w którym mogę beztrosko siedzieć wieczorami na schodach przed domem albo wieczory, w których siedzę z przyjaciółmi przy ognisku to prawdziwa frajda i żadne najpiękniejsze miasto takich emocji nie dostarczy.
fot. Darek Sobczak

Taka była pierwsza tegoroczna majówka. Ciepła i pełna dobrych ludzi wokół.
Dzieci puszczały latawce, biegały po łąkach i sadzie, a nawet wspinały się po drzewach. Dorośli siedzieli przy ognisku,  krzątali się nabijając kiełbaski na kijek, dokładali do ognia, rozmawiali, śmiali się, wcinali rabarbar z cukrem… zupełnie jak dzieci… tak beztrosko.

fot. Marek Wojciekiewicz


Inauguracja sezonu majowego odbyła się z Stuletnim Sadzie. Można było wziąć udział w Bezruchu Pierwszomajowym, takim wiosennym nicnierobieniu. Pomysł na taką imprezę od dawna chodził nam po głowie, ale dopiero teraz znaleźliśmy odpowiednio urokliwe i wolne od złych emocji miejsce.
fot. Marek Wojciekiewicz

Były już samoorganizujące się pikniki, był też bezruch. Czas na rozruch!  W takich plenerach energii nam ciągle przybywa. A sad to miejsce naprawdę wyjątkowe, poza rozkwitającymi jabłoniami i gruszami natrafiliśmy na całkiem spora rodzinkę smardzów. Oj, to prawdziwe kulinarne złoto. Nie mieliśmy śmiałości przygotować z nich potrawy, co nie znaczy, że zabrakło grzybów na naszych majówkowych talerzach.

fot. Marek Wojciekiewicz

Tak się składa, że tuż przed majówką odwiedziłam rodziców, od których dostałam wiele smakołyków, wśród nich dwie kostki (całkiem spore) do hodowli boczniaków. Uroczy to prezent i smaczny przy okazji, a jakże! Grzybki rosną w ciepełku tak szybko, że na bieżąco nasza majówkowa patelnia zapełniała się nimi. Boczniaki smażone na żywym ogniu w towarzystwie słonego masełka (przywiezionego z Francji, patrz: Francja elegancja) i cebulki stały się hitem weekendu.

fot. Gosia Sobczak

Oczywiście boczniaki cały czas się rozwijają, po weekendzie zaserwowałam rodzinie pyszne boczniakowe flaczki, a naładowana energią upiekłam nawet swój pierwszy w życiu chleb. Był jednak tak przepyszny, że nie mogę Wam pokazać zdjęć. Muszę upiec kolejny! I opisać to wszystko, rzecz jasna.

Jest moc, maj  dopiero się zaczął, sad rozkwita, podobnie rzepak, kasztany i bez… Oj pięknie się wszystko zapowiada. I smacznie!

fot. Gosia Sobczak

Dziękuję każdemu uczestnikowi Bezruchu majowego i każdemu, kto był z nami przez całą resztę majówki. A Gosi, Darkowi i Markowi podziękowania specjalne za majowe fotki.
I oczywiście zapraszamy znów!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz