25.04.2016

Francja elegancja...

Od czasu do czasu opuszczam Prowincję… Tym razem zapuściłam się daleko, przekraczając granice wsi, gminy, powiatu, województwa, a nawet państwowe, łamiąc prawo grawitacji… a wszystko to z miłości do jedzenia.

Wyjazd do przepięknego francuskiego miasteczka Tours spowodowany był rozpoczęciem ciekawego, trzyletniego projektu European Food Education Season. 
Tours, miasto św. Marcina urzekło nas z pewnością. Wąskie historyczne uliczki, piękna architektura, zadbany i czysty każdy kąt i ukwiecone klomby przyprawiały nas o zawrót głowy niczym najlepszy francuski szampan! Do tego słoneczna pogoda i pogoda ducha naszej ekipy sprawiły, że miniony tydzień można uznać za udany.




Tygodniowa wiosenna szkoła we Francji to pierwsze wspólne projektowe kroki dla partnerów z Francji, Rumunii i Polski. Wszystko po to, by wymienić się doświadczeniami z zakresu edukacji gastronomii, a szczególności dziedzictwa kulinarnego. Edukacja i kuchnia to coś, co bardzo lubię, w szczególności, gdy smakuje dziedzictwem. 

Jestem bardzo szczęśliwa i bardzo dumna z naszej, polskiej wspaniałej ekipy, składającej się  z naukowców, nauczycieli, uczniów, kucharzy i reżysera. Różnorodność niesłychana, a przy tym zgranie i profesjonalizm na najwyższym poziomie.

Tak tak... Oto kilka przykładów czym mi (myślę, że wszystkim) zaimponowali.
Szefowie z pewnością daniem przygotowanym na specjalny obiad powitalny. Królowała w nim gęś w sosie z wędzonymi śliwkami. Danie grzechu warte, delikatne, aromatyczne, smaczne – niebo w gębie. Bartek Witkowski i Grzegorz Łapanowski kolejny raz pokazali klasę, wielkie brawa Panowie!!!















Poza obiadami, degustacjami i wykładami ciekawym doświadczeniem dla mnie, obserwatora, był pokaz filmów przygotowanych przez uczniów szkół gastronomicznych. Zadanie, wyznaczone przed wyjazdem było proste. Każda ze szkół miała przygotować film o przygotowaniu tradycyjnej, charakterystycznej dla kraju potrawy. Nasi uczniowie zrobili to w sposób bardzo przemyślany. Zaprezentowali kolejno śniadanie, obiad i kolację. Jednak w wersji bardzo wyjątkowej i charakterystycznej.

Śniadanie wielkanocne prezentowane w filmie zrealizowanym przez uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych Świeciu okraszone było dawką lekcji niemalże etnograficznej. Tradycje związane z poszczeniem, z przygotowaniem do świąt, symbolika produktów i potraw, a w końcu obraz zastawionego pięknie wielkanocnego śniadania, były dla francuskich i rumuńskich widzów wielkim zaskoczeniem. Żurek, pasztet, półgęsek, sernik i oczywiście jajka. Ślinka cieknie na samo wspomnienie.

Uczniowie z Torunia pokazali obiad, przygotowywany na 11 listopada. Mogliśmy więc obserwować przygotowanie kilku potraw z gęsiny. Wszystko, krok po kroku omówione i podane okraszone historią i kontekstem dnia św. Marcina, który jest jednocześnie naszym świętem narodowym. Zespół Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich z Torunia wykonał zadanie precyzyjnie, bez nadęcia, ale w sposób przemyślany. Od rosołu na gęsinie, przez figatelki, po deser. A wszystko inspirowane przepisami z najstarszych polskich książek kucharskich.



Po tradycyjnym gęsinowym obiedzie czas na kolację, a właściwie wieczerzę, którą zgotowały uczennice Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Praktycznego w Grubnie. Wigilia, wyjątkowa, postna, o smaku maku, grzybów i kapusty kiszonej. Pierogi, paszteciki, makowiec. Wyrabianie ciasta, wałkowanie, nadziewanie, formowanie. Prawdziwa sztuka, kulinarna tradycja. Aż miała się wrażenie, że z ekranu wydobywa się zapach świąt.

Każda kolejna minuta filmów sprawiała, że burczenie w brzuchu stawało się nieznośne. Koniecznym było opuścić salę wykładową i wybrać się na obiad. Zdolną mamy młodzież! Wrażliwą, ambitną i ciekawą świata. To dobrze. Możemy być dumni. Piszę to z pełną odpowiedzialnością. Wzruszający był to widok. Dziewięcioro młodych ludzi staje na scenie w swych białych, wyprasowanych kitlach. Taka reprezentacja.

Myślę, a nawet jestem przekonana, że grupa nasza świetnie poradzi sobie z szkołą wiosenną, która odbędzie się w przyszłym roku u nas, w Toruniu.


Ps. Jednak przez cały mój tygodniowy pobyt w Tours myślałam głównie o jednym. O tym, czy mi nie przekwitną mniszki, bo przecież trzeba robić syrop, bo zeszłoroczny się skończył.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz